Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2011

Koh Phangan przy pełni księżyca

Wyspa jest o wiele większa niż Koh Tao i jak dla mnie ma o wiele większy potencjał na zapewnienie nie tylko dobrego wypoczynku, ale i dobrej zabawy. Słynąca z Full Moon Party Koh Phangan jest także miejscem innych cyklicznych imprez jak Silver Moon czy Black Moon. Dziesiątki tysięcy ludzi przychodzą na plażę by bawić się przy tonach rozstawionych na plaży głośników, dziesiątkach barów i kolorowych platform. Wciąż jednak większa część wyspy zajęta jest przez lasy palmowe, dżungle i spokojne puste plaże.

wtorek, 8 listopada 2011

Koh Tao, las palmowy i podwodny świat

Ostatnie dni spędziliśmy bardzo aktywnie na Koh tao. Słyszałam opinię, że wyspa jest nudna. O nie! Nawet pomimo pory monsunowej było świetnie, pogoda nam sprzyjała i nie było tłoczno. Wiele miejsc - restauracji i klubów nurkowych było zamkniętych, ale to czego potrzebowaliśmy bylo otwarte.

wtorek, 11 października 2011

Bangkok - miasto grzechu

6-milionowa stolica zadziwia od samego początku. Budzi emocje, które wbijają się gdzieś głęboko w podświadomość. Niektórzy go nienawidzą, inni zakochują się od pierwszego spojrzenia.
Jak to powiedział jeden miejscowy: Bangkok trzeba traktować z szacunkiem, respektując jego zasady, by nie obrócił się przeciwko Tobie, a miasto wręcz odwdzięczy się z nawiązką.

poniedziałek, 3 października 2011

Sukhotay - ruiny - znów

Znów ruiny. Po ponad miesięcznej przerwie w końcu można :P. Park historyczny Sukhotay jest właśnie ot takim spokojnym olbrzymim parkiem z równo przystrzyżonym trawniczkiem, palmami i mnóstwem fos ogradzających liczne świątynie. Wokół głównego kompleksu rozsiane są także inne drobne świątynne zabudowania. Gdzieś między drzewami, na wzgórzach albo nawet w samym mieście pomiędzy budynkami.

niedziela, 2 października 2011

Pai - kolejne miejsce, gdzie zostawiam serce


Zaraz jak przyjechałam wiedziałam, że się mi tu spodoba. Chwilę później znalazłyśmy zacienione miejsce, gdzie na tarasiku knajpy na poduchach, Tajowie grają na gitarkach. Obok leżą leniwe psy. To jest miejsce dla nas. Pytamy o bungalowy: 150 z łazienką zaraz obok głównego budynku. Tylko dwa kroki na koncert na żywo codziennie i WiFi. Czego można chcieć więcej?